Die Große Kampagne

Teil IV

W poszukiwaniu tajemniczej szkatułki

12 – 17 Sigmarzeit 2510

W Gildii Magów w Geshburgu panowało duże poruszenie. Co chwila ktoś wchodził, wychodził, wołał kogoś. Nawet w gabinecie maga Horatiusa słychać było ten gwar jednak na ich pytanie o to tylko machnął ręką i kazał im usiąść na fotelach. Miał dla nich nowe zlecenie i to jak sam powiedział – wielkie. I jak na wielkie zlecenie także załata, którą im zaoferował była niemała, żeby nie powiedzieć, że za duża, bo gdy ktoś oferuje taką zapłatę to zadanie nie może być proste, łatwe i legalne.

Choć z pozoru takie właśnie było – mieli bowiem dostarczyć do gildii niewielką szkatułkę wykonaną z orzechowego drewna i solidnie okutą metalem. Jedynym problemem był fakt, że szkatułka aktualnie znajdowała się w rękach pewnego szlachcica – Kurta von Wittelsbacha, który przebywa obecnie na zamku Schwarzborg w Althausen.

Rozpoczęliście przygotowania i konieczne zakupy, tak aby następnego dnia zaraz z rana wyruszyć. Tak też się stało i już wieczorem stanęliście w Althausen. Zamek prezentował się okazale. Wysoka, twarda kamienna bryła zamku oraz wysoki mur z czterema basztami jak też fakt, że stał na urwisku skutecznie utrudniały dostanie się do środka. Waszego zadania nie ułatwiały też straże, którymi obsadzone były mury i dodatkowi strażnicy patrolujący okolice zamku.

Skoro jednak zdecydowaliście się na wykonanie tak niebezpiecznego zadania to nie było odwrotu. Poczekaliście aż minie północ i w czasie trzeciej straży gdy noc jest najciemniejsza a strażnicy najbardziej senni ruszyliście do zamku. Ostrożnie skradając się wśród wysokich traw ominęliście zewnętrzne patrole i dopadliście murów. Na szczęście udało się Wam wypatrzyć miejsce w którym są one nadkruszone, co znacznie ułatwiło wspinaczkę i ukrycie się w załomach murów. Już na szczycie fortyfikacji dostrzegliście swoją okazję, bo oto strażnicy zgromadzili się przy ognisku w jednym miejscu grzejąc się przy ogniu pozostawiając większość murów nieobsadzonych oraz wolną drogę do zamkowych wrót.

Wykorzystaliście tą okazję i już po chwili zdyszani ale zadowoleni byliście we wnętrzu Schwarzborgu. Tam z początku wszystko szło idealnie. Przeszliście na drugi poziom zabudowań a później na trzeci nieniepokojeni przez nikogo. Ba! Nawet udało Wam się znaleźć sypialnie pana zamku, lecz w tym właśnie momencie gdy mieliście otworzyć drzwi zostaliście dostrzeżeni. Nic nie pomogło szybkie odesłanie dwóch strażników w zaświaty, gdyż podniesiony został alarm.

Nie tracąc więc czasu zabiliście kolejnych trzech strażników i wkroczyliście do sypialni szlachcica. Kurt siedział na łóżku i chyba na Was czekał. W ręce trzymał pistolet więc bardzo ostrożnie otoczyliście go. Szlachcic wyglądał jakby był w gorączce, cały zlany potem a jego ciałem wstrząsały dreszcze. Mówił też od rzeczy, choć wtedy jeszcze nie wiedzieliście, że rzeczywiście przepowiedział Wam ciężki los. Gdy spróbowaliście podejść bliżej spojrzał na Was i powiedział – “Och głupcy! Gdybyście wiedzieli w co się wpakowaliście wolelibyście się nie narodzić. To jeszcze nie jest koniec!” – zakończył krzykiem i skierował pistolet w stronę swych ust. Bum! Nie zdążyliście nawet zareagować i po chwili jego martwe ciało leżało na łóżku.

Tętent kopyt przywołał Was do okna. Zobaczyliście jeszcze dużą grupę konnych wyjeżdżających przez bramę. Nie było już na co czekać. Szybko przetrząsnęliście sypialnie zabierając papiery i wszystko co może naprowadzić Was na trop tajemniczej szkatułki i parę innych cennych przedmiotów po czym pędem rzuciliście się do ucieczki. W zamku panował chaos, co pozwoliło Wam wydostać się z niego z niewielkim tylko uszczerbkiem na zdrowiu.

Nad Althausen wstawał świt, gdy ruszaliście z powrotem do Geshburga, aby przekazać magom w tamtejszej gildii to co się tu wydarzyło.

Comments

TarMorgul

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.