Die Große Kampagne

Teil V
W drodze przez Imperium

20 Sigmarzeit – 10 Sommerzeit 2510

Zamach

„Nad Geshburg wraz z burzowymi chmurami nadeszła noc. Wszyscy mieszkańcy po trudach dnia opadli w kojące ramiona snu. Wszyscy, a przynajmniej ci prowadzący dzienny tryb życia, gdyż reszta właśnie budziła się do życia.
Ulice patrolowali strażnicy z latarniami wołając, że jest już północ i panuje spokój. Tymczasem przez uśpione miasto przenikał cień. Z dachu na dach zbliżał się do swego celu, a gdy dotarł na odpowiedni dach i zbliżył się do odpowiedniego okna zamarł w bezruchu nasłuchując. Doszedł go jedynie dalekie wołanie strażnika pilnującego mostu, aby go nie ukradli.
Podszedł do okna z zamkniętymi okiennicami, co jednak nie stanowiło dla niego problemu. Wyciągnął ostrze numer 3 i spokojnie otworzył okiennice. Mimo niemal całkowitych ciemności widział dwa łóżka i słyszał, że śpią w nich dwie osoby. Prosta robota.
Podszedł do łóżka, w którym spał jakiś człowiek i wyciągając ostrze numer 5 przyłożył prosto do jego serca, drugą zaś ręką był gotowy zakryć mu usta by umierając nie wydał z siebie żadnego odgłosu. Wszystko poszłoby bez najmniejszego problemu, gdyby nie to, że człowiek najwyraźniej na skutek koszmarnego snu obudził się…”

Gorim obudził się chwilę przed tym nim ostrze skrytobójcy ze świstem przecięło powietrze by zamordować… poduszkę. Krasnolud sam zdziwił się, że umknął przed śmiertelnym ciosem, lecz nie miał czasu na rozmyślania, gdyż tajemniczy zamachowiec jął zadawać kolejne ciosy. W ciemnym pokoju rozgorzała walka, lecz nawet odgłosy walki i krzyki Gorima, nie potrafiły zbudzić spiącego obok niziołka. Dopiero gdy rzucony siłą ciosu skrytobójca uderzył w jego łóżko Oskar obudził się.

Widząc to zamachowiec umknął przez okno i zaczął uciekać po dachach kamienic. Zarówno Gorim jak i dopiero co obudzony niziołek ruszyli w pościg. Niestety zabójca był od nich szybszy oraz bardziej zwinny co sprawiło, że szybko się oddalał od pościgu. I byłby uciekł i rozpłynął się w mroku nocy, gdyby się nie potknął podczas przeskakiwania z jednego dachu na drugi. Gdy bohaterowie ciężko dysząc podeszli na brzeg dachu zobaczyli martwe ciało w czarnej szacie jakieś 10m niżej.

Niestety przeszukanie ciała nie dało im odpowiedzi kim był zabójca i dlaczego komuś zależy na ich śmierci.

Wyprawa

Nazajutrz w Gildii Magów otrzymali kolejne zadanie. Z zdobytych w Althausen dokumentów dowiedzieli się, że szkatułka została najprawdopodobniej wywieziona do Neustadt w Averlandzie, gdzie ta dziwna organizacja miała jakąś swoją siedzibę. Niestety magowie nie chcieli odpowiedzieć na ich pytania o to z kim mają do czynienia, ale sowita zapłata jaka miała ich czekać wynagradzała wszystko. Poinformowano ich również, że w miasteczku Ellwangen położonym na brzegu Górnego Reik dołączy do nich czarodziej, którego pomoc może okazać się nieodzowna w toku ich dalszej podróży.

Droga do Heideck miała potrwać około dwudziestu dni, dlatego też zabrali z sobą duże zapasy, zadbali również o odpowiednie odzienie i stan broni po czym ruszyli w drogę. Z Geshburga wzdłuż rzeki Söll przeszli przez Wittenhausen do Pforzen, gdzie po drodze napadli ich bandyci, lecz bez problemów odparli ich atak. Następnie 30 dnia Sigmarzeit przybyli do Starg gdzie zatrzymali się na dwa dni z powodu wielkiego targu, by później wzdłuż Górnego Reiku dotrzeć pierwszego dnia miesiąca Sommerzeit do miasteczka Ellwangen.

Nie było to wielkie miasto, ale otoczone murami i z własnym portem rzeczym nie było byle mieściną. Od razu też udali się pod wskazany adres by spotkać rzeczonego maga i jak wielkie było ich zdziwienie, gdy okazała się nim kobieta – Ismena von Wagenberg. I tu znów musieli przeczekać dwa dni aż czarodziejka się wybierze. Dalej jednak poszło już im sprawnie i gdy w Ballenhof przepłynęli na wschodni brzeg rzeki znaleźli się w Averlandzie.

Wędrowali tak przez Agbeiten do Bernloch, gdzie po drodze musieli zmierzyć się z natarczywym trollem, który zaatakował ich w lesie aż 6 dnia tego miesiąca dotarli do Neustadt. Miasto to położone przy starej krasnoludziej drodze wiodącej od Talabheim na północy aż do Przełęczy Czarnego Ognia na południu było otoczone wysokimi murami i posiadało tylko jedną otwartą bramę przy której tłoczył się tłum próbujący się dostać do miasta, więc niestety swoje musieliście wyczekać.

Neustadt

W samym już mieście zakwaterowaliście się w karczmie “Pod osikowym kołkiem”, która była dość drogim lokalem, ale skoro płaciła Ismena z pieniędzy Gildii Magów to nikt nie protestował. Wtedy też czarodziejka wtajemniczyła ich w dalszą część planu. Otóż magowie dowiedzieli się, że w Neustadt znajduje się jedna z głównych siedzib organizacji, która czarodziejka nazywała “Kultem”. Ich zadaniem było dostać się do tej siedziby i wykraść szkatułkę… czyli jak zwykle prościej wymyślić niż wykonać.

Po przeprowadzeniu rozeznania okazało się, że siedzibą kultu był porządny dom mieszczański w centrum miasta, w którym stale przebywało nie więcej niż troje osób. Wyczekali więc aż nadarzyła się okazja i większość tych osobników opuściła lokal i pod osłoną nocy uderzyli. Z początku szło jak z płatka bowiem zaskoczyli drzemiącego przy wejściu strażnika i dotarli nawet spokojnie na drugie piętro, gdzie zdybali starszego człowieka siedzącego samotnie w biblioteczce.

Nie próbował nawet stawiać oporu i gdy mocniej go przycisnęliście zaczął gadać. Powiedział Wam, że żadnej szkatułki tu nie było więc na pewno zawieźli ją do zamku Minas Anghen na południu lecz nim powiedział coś więcej do pokoju wkroczyło dwóch ludzi. Rozpoczęła się walka w trakcie której przesłuchiwany wcześniej członek kultu otworzył tajemne przejście i uciekł. na wasze szczęście walka była krótka i zwycięska więc czym prędzej ruszyliście za uciekinierem.

Biegliście niewielkim tunelem, którego wymiary dawały wam przewagę nad ledwo mieszczącym się w nim człowiekiem. Byliście coraz bliżej, już widzieliście jego plecy, bliżej, już słyszeliście jego świszczący oddech, gdy nagle wskoczył do jasno rozświetlonego pomieszczenia, które pojawiło się na końcu tunelu. Wypadliście z niego w pełnym biegu by… stanąć twarzą w twarz z kilkunastoma strażnikami miejskimi. Zbyt późno zorientowaliście się w sytuacji, że oto ścigany przez was człowiek pokazuje was strażnikom, że zostaliście otoczeni… W takiej sytuacji walka nie miała sensu. Poddaliście się i wrzucono was do miejskiego lochu.

View
Teil IV
W poszukiwaniu tajemniczej szkatułki

12 – 17 Sigmarzeit 2510

W Gildii Magów w Geshburgu panowało duże poruszenie. Co chwila ktoś wchodził, wychodził, wołał kogoś. Nawet w gabinecie maga Horatiusa słychać było ten gwar jednak na ich pytanie o to tylko machnął ręką i kazał im usiąść na fotelach. Miał dla nich nowe zlecenie i to jak sam powiedział – wielkie. I jak na wielkie zlecenie także załata, którą im zaoferował była niemała, żeby nie powiedzieć, że za duża, bo gdy ktoś oferuje taką zapłatę to zadanie nie może być proste, łatwe i legalne.

Choć z pozoru takie właśnie było – mieli bowiem dostarczyć do gildii niewielką szkatułkę wykonaną z orzechowego drewna i solidnie okutą metalem. Jedynym problemem był fakt, że szkatułka aktualnie znajdowała się w rękach pewnego szlachcica – Kurta von Wittelsbacha, który przebywa obecnie na zamku Schwarzborg w Althausen.

Rozpoczęliście przygotowania i konieczne zakupy, tak aby następnego dnia zaraz z rana wyruszyć. Tak też się stało i już wieczorem stanęliście w Althausen. Zamek prezentował się okazale. Wysoka, twarda kamienna bryła zamku oraz wysoki mur z czterema basztami jak też fakt, że stał na urwisku skutecznie utrudniały dostanie się do środka. Waszego zadania nie ułatwiały też straże, którymi obsadzone były mury i dodatkowi strażnicy patrolujący okolice zamku.

Skoro jednak zdecydowaliście się na wykonanie tak niebezpiecznego zadania to nie było odwrotu. Poczekaliście aż minie północ i w czasie trzeciej straży gdy noc jest najciemniejsza a strażnicy najbardziej senni ruszyliście do zamku. Ostrożnie skradając się wśród wysokich traw ominęliście zewnętrzne patrole i dopadliście murów. Na szczęście udało się Wam wypatrzyć miejsce w którym są one nadkruszone, co znacznie ułatwiło wspinaczkę i ukrycie się w załomach murów. Już na szczycie fortyfikacji dostrzegliście swoją okazję, bo oto strażnicy zgromadzili się przy ognisku w jednym miejscu grzejąc się przy ogniu pozostawiając większość murów nieobsadzonych oraz wolną drogę do zamkowych wrót.

Wykorzystaliście tą okazję i już po chwili zdyszani ale zadowoleni byliście we wnętrzu Schwarzborgu. Tam z początku wszystko szło idealnie. Przeszliście na drugi poziom zabudowań a później na trzeci nieniepokojeni przez nikogo. Ba! Nawet udało Wam się znaleźć sypialnie pana zamku, lecz w tym właśnie momencie gdy mieliście otworzyć drzwi zostaliście dostrzeżeni. Nic nie pomogło szybkie odesłanie dwóch strażników w zaświaty, gdyż podniesiony został alarm.

Nie tracąc więc czasu zabiliście kolejnych trzech strażników i wkroczyliście do sypialni szlachcica. Kurt siedział na łóżku i chyba na Was czekał. W ręce trzymał pistolet więc bardzo ostrożnie otoczyliście go. Szlachcic wyglądał jakby był w gorączce, cały zlany potem a jego ciałem wstrząsały dreszcze. Mówił też od rzeczy, choć wtedy jeszcze nie wiedzieliście, że rzeczywiście przepowiedział Wam ciężki los. Gdy spróbowaliście podejść bliżej spojrzał na Was i powiedział – “Och głupcy! Gdybyście wiedzieli w co się wpakowaliście wolelibyście się nie narodzić. To jeszcze nie jest koniec!” – zakończył krzykiem i skierował pistolet w stronę swych ust. Bum! Nie zdążyliście nawet zareagować i po chwili jego martwe ciało leżało na łóżku.

Tętent kopyt przywołał Was do okna. Zobaczyliście jeszcze dużą grupę konnych wyjeżdżających przez bramę. Nie było już na co czekać. Szybko przetrząsnęliście sypialnie zabierając papiery i wszystko co może naprowadzić Was na trop tajemniczej szkatułki i parę innych cennych przedmiotów po czym pędem rzuciliście się do ucieczki. W zamku panował chaos, co pozwoliło Wam wydostać się z niego z niewielkim tylko uszczerbkiem na zdrowiu.

Nad Althausen wstawał świt, gdy ruszaliście z powrotem do Geshburga, aby przekazać magom w tamtejszej gildii to co się tu wydarzyło.

View
Teil III
Z wizytą u maga Aureliusa

5 – 11 Sigmarzeit 2510

Gdy bohaterowie doszli już do siebie po wydarzeniach ostatnich dni musieli zmierzyć się z trudną rzeczywistością, czyli pustymi sakiewkami. W Geshburgu dostępnych było wiele możliwości zarobienia, lecz nie dla nich było pilnowanie bydła czy sprzątanie ulic, dlatego też z niemałą ulgą przyjęli ogłoszenie Gildii Magów o pracy. Dlatego też już z rana zgłosili się do budynku Gildii.

Zostali skierowani do gabinetu starszego maga Horatiusa, który po części wprowadził ich w to czego Gildia będzie od nich wymagała. Pierwszym ich zadaniem będzie podróż do mieszkającego pod Geshburgiem maga Aureliusa od którego mają odebrać pewną magiczną księgę, która jest bardzo ważna dla miejscowej gildii. Po odebraniu niewielkiej zaliczki wyruszyli w drogę w kierunku wskazanym przez Horatiusa.

W trakcie podróży na szlaku natknęli się na ciało martwego mężczyzny… nawiedzane przez wyjątkowo denerwującego ducha domagającego się aby je pochować. Nasi bohaterowie początkowo chcieli nic nie robić, ale nie mogąc wytrzymać gderającego im nad uchem ducha spełnili jego prośbę.

Późnym popołudniem dotarli do okazałego domostwa otoczonego pięknym ogrodem, po którym spokojnie chodzą dzikie zwierzęta (sarny, jelenie, łosie), śpiewają ptaki, słońce świeci i pozytywnie nastraja do życia. Aurelius z Geshburga okazał się wysokim, postawnym człowiekiem w średnim wieku obdarzonym tubalnym głosem. Jest to wyjątkowo radosny człowiek, który (co mało pasuje do czarodzieja) otoczony jest wianuszkiem pięknych, młodych panien, na widok których mocniej biją serca bohaterów.

Pierwsze zadanie

Jako pierwsze zadanie mag polecił im zdobycie złotego pierścienia, który aktualnie jest w posiadaniu trolla. który zadomowił się kilka przy moście kilka mil od domu czarodzieja. Jak wiadomo trolle potrafią być trudnymi przeciwnikami, szczególnie dla nieprzygotowanego podróżnika, w tym jednak przypadku szczęście uśmiechnęło się do naszych bohaterów gdyż obyło się bez walki.

Torrik – bo tak nazywał się troll pilnujący mostu okazał się być dość przyjazną bestią z typowym jak dla tej rasy niskim poziomem inteligencji. W trakcie rozmowy dowiedzieli się, że jest on smutny gdyż mieszkańcy okolicznej wioski nie chodzą przez most, co nie pozwala mu z nimi rozmawiać. Oskar z Gorimem szybko wymyślili wyjście z tej sytuacji i po udaniu się do wioski przekonali wieśniaków by czasem zaszli do tego dość przyjaznego trolla i tym poprawili mu humor.

Wdzięczny za taki gest troll oddał im złoty pierścień, który do tej pory nosił na łańcuszku zawieszonym na szyi. Po powrocie do czarodzieja zostali znów ugoszczeni ucztą i mogli spędzić noc w wygodnych łóżkach.

Drugie zadanie

Następnego dnia Aurelius postawił przed nimi kolejne zadanie. Mają odnaleźć i przynieść mu tajemnicze kryształy V’ne, które podobno można znaleźć w jaskiniach pod zrujnowaną świątynią elfów. Około południa dotarli do ukrytej w gęstych lasach schodkowej piramidy, kiedyś pewnie pięknej i wyniosłej, teraz porośniętej mchem, krzakami i drzewami.

Schodząc wgłąb pradawnej budowli Gorim i Oskar mijali opuszczone komnaty, prowadzące w nieznanych kierunkach korytarze, starożytne posągi na których czas odcisnął swoje piętno. Oni jednak schodzili coraz niżej aż dotarli do olbrzymiej sali pełnej wysokich i smukłych kolumn – całej porośniętej mchem i dziwnymi grzybami. Nie bez problemu odnaleźli wejście do jaskini i z trudem rozpoczęli jej eksplorację. Śliskie ściany podziemnej groty nie dawały oparcia dla rąk i nóg, toteż gdy dotarli na jej dno byli wykończeni i poobijani.

Na samym dnie jaskini w miejscu, gdzie od wielu lat panowały absolutne ciemności blask ich pochodni został pochwycony przez niezliczone miriady kryształów o różnych kształtach i kolorach w mig rozświetlając olbrzymie przestrzenie tęczowym blaskiem. Nasi bohaterowie nie mieli jednak czasu i sił by podziwiać te podziemne cuda i po zebraniu poszukiwanych kryształów udali się w trudną drogę powrotną obiecując sobie, że jeszcze kiedyś tu powrócą i zbadają tajemnice starożytnej elfiej piramidy.

Trzecie zadanie

Po powrocie z kryształami mag postawił przed nimi jeszcze jedno zadanie, mieli oni mianowicie odnaleźć zamieszkującego las pustelnika Bazyleusza i sprawić by powiedział im gdzie ukrył skarb, który zdobył za młodu, gdy był jeszcze rozbójnikiem. Następnego dnia zaraz z rana rozpoczęli poszukiwania rzeczonego człowieka.

To z pozoru proste zadanie zamieniło się w zabawę w kotka i myszkę z pustelnikiem, gdyż gdy tylko wpadali na jego trop, gdy docierali do miejsca, gdzie miał się znajdować on znikał tak jakby tuż przed ich przybyciem. Ostatecznie gdy udało się im go odnaleźć Oskar dzięki swym wyjątkowym talentom i charyzmie przekonał starca do wyjawienia swojego sekretu.

Dowiedziawszy się gdzie znajduje się owo miejsce nasi bohaterowie od razu tam wyruszyli. Jakże wielkie było ich zdziwienie gdy w dziupli w omszałym drzewie znaleźli drewniane pieniądze – jakich kiedyś używano w niektórych miejscowościach – dziś zupełnie już bezwartościowe. Ale mimo tego wykonali swoje zadanie i po powrocie do Aureliusa ten powiedział im, że następnego dnia z rana przekaże magiczną księgę w ich ręce.

Wieczorem ugościł ich jeszcze jedną ucztą po której w nocy towarzystwa dotrzymały im piękne dziewczęta… To był naprawdę dobrze spędzony czas. Nazajutrz wyruszyli z księgą do Geshburga gdzie odebrali zapłatę i dowiedzieli się o swoim kolejnym zleceniu.

View
Teil II
Głębokie krypty Geshburga

31 Pflugzeit – 4 Sigmarzeit 2510

31 dnia miesiąca Pflugzeit 2510 roku Kalendarza Imperium Oskar i Gorim dotarli do miasta Kell w Wissenlandzie ścigając łowcę Kurta, który ich oszukał i pod osłoną nocy okradł.

Jak się jednak okazało odnalezienie jednego człowieka w tym dość dużym mieście nie będzie takie łatwe. Szczególnie, że całe miasto świętowało. Lud wyległ na ulice, wszędzie słychać było śpiewy i krzyki, otwierano butelki wina i beczki piwa. Lud świętował bo oto nadeszła wieść, że Kolegium Elektorów wybrało następcę Wilhelma III i nowym Imperatorem został Karl-Franz. Nie chcąc obrazić nowego Imperatora nasi wędrowcy też postanowili wypić jedną kolejkę za nowego władcę… I drugą i trzecią i…

…obudzili się następnego dnia w bocznej uliczce obok karczmy wraz z większością wczorajszej klienteli. Długo trwało nim doszli do jakiegokolwiek stanu używalności było już późne popołudnie. Wtedy też ruszyli do tawerny “Młot Sigmara” aby coś zjeść i tam właśnie przy jednym ze stolików zobaczyli Kurta – człowieka, który parę dni temu ich okradł. On też ich zobaczył. Rozpoczęła się ucieczka i dziki pościg uliczkami Kell zakończony w jednym z zaułków.

Niestety w trakcie szarpaniny i kłótni podczas której wszystkim puściły nerwy Kurt zginął. I nie byłoby to tak złe, gdyby nie fakt, że tuż zza rogu wyszedł patrol straży miejskiej. Dalej potoczyło się szybko. Aresztowanie. Szybki wyrok. Egzekucja… która w ostatniej chwili została przerwana przez kapłana Morra, który dał wam możliwość odkupienia waszych win. Muszą tylko odzyskać coś dla niego z głębokich krypt pod starym cmentarzem w Geshburgu.

Zostali pod eskortą przetransportowani do Geshburga, gdzie przydzielono im jeszcze dwóch wojowników: Gunara i Balthazara i polecono zbadać podziemia i odzyskać pewien rzadki kryształ – Kamień Zaświatów.

Podróż przez podziemia była trudna i brutalna. Przedzierali się przez na wpół zawalone sale i korytarze, walczyli z hordami nieumarłych i innych tajemniczych bestii. Ostatecznie ledwie żywi, na granicy szaleństwa udało im się wydostać z krypt wraz z kryształem. Na cmentarzu kapłan Morra wraz z obstawą odebrał im kamień i puścili wolno, załatwiwszy im pokoje i opiekę w Geshburgu, tak by mogli dojść do siebie.

View
Teil I
Początek

26 – 29 Pflugzeit 2510

Historia wędrówek niziołka Oskara i krasnoluda Gorima ginie w mrokach dziejów. Niektóry podają, że pierwszy raz widziano ich w Geshburgu, inni że w Neustadt, tak naprawdę jednak pierwszy raz spotkali się w niewielkim miasteczku Thalfang w hrabstwie Kell w księstwie Wissenlandu w karczmie „Pod koroną” w tym pamiętnym dniu, gdy konsystorz elektorów wybrał Karla Franza na władcę Imperium. Któż jednak pamiętał by takie rzeczy? Nie ma już bowiem ani tej karczmy zniszczonej przez pożar niespełna miesiąc później, ani tego miasteczka zrujnowanego przez banitów w następnym roku. Nie żyje już chyba żaden ze świadków, także te wydarzenia są osnute mgłą zapomnienia…

A było to tak…

Dnia 26 Pflugzeit 2510 roku według kalendarza Imperium do karczmy “Pod koroną” wszedł hobbit Oskar Peter Winzig aby znaleźć w jej wnętrzu ochronę przed wyjątkowymi tej wiosny upałami. Od dwóch dni w karczmie urzędował już krasnolud Gorim, który dotarł aż tu w swej podróży i zastanawiał się gdzie udać się dalej.

W trakcie gdy byli w karczmie przed nią dały się słyszeć podniesione głosy. Gdy nasi bohaterowie wyszli sprawdzić co się dzieje zobaczyli wielkie poruszenie. W samym środku ciżby stoi człek w wieku lat 40. Jest załamany. Okazuje się, iż wczoraj wieczorem jego dziecko – dziesięcioletnia Milia – oddaliło się zbyt daleko od domu i zostało porwane przez trolle. Obiecuje nagrodę każdemu, kto wyruszy na jej poszukiwanie i ją odnajdzie obiecuje 5ZK.. Lecz mimo tak hojnej nagrody jakoś nikt nie pcha się do wyruszenia.

W końcu jednak pojawia się jeden odważny – Kurt Deber, łowca mieszkający blisko miasta, który oznajmia, że wyruszy i odnajdzie dziewczynkę, lecz najpierw wypytuje, czy nikt nie znajdzie w sobie tyle odwagi by ruszyć z nim. Na takie pytanie głuchy nie pozostaje Gorim, który od razu zgłasza się do wykonania tej misji, a chwilę później Oskar równiej dołącza do drużyny. I wyruszają prowadzeni przez łowcę.

Po całym dniu fosownego marszu tuż przed zapadnięciem zmroku docierają do opuszczonej strażnicy w której postanawiają przenocować. Zmęczeni nie sprawdzili okolicy i jakże wielkie było ich zdziwienie, gdy w nocy z na wpół zasypanych piwnic zaczęły wychodzić gobliny. Walka, która się wywiązała była tyle gwałtowna co krótka i już po chwili kilka goblinich trupów zaścielało podłogę.

Następnego dnia docierają do jaskiń w których mieszkają trolle. Bohaterowie mądrze wyczekali aż trolle wyjdą na żer i wśliznęli się do jaskiń rozpoczynając poszukiwania dziewczynki. Ze względu na rozległość jaskiń i brud jaki pozostawiły trolle zajęło im to znacznie więcej czasu niż oczekiwali i choć odnaleźli dziewczynę oraz dość spore skarby przy okazji w tym czasie do swych leż powróciły bestie

Z niemałą trudnością bohaterowie zabili jednego z trolli i zręcznie uciekli przed pozostałymi. Zadowoleni ze swego sprytu, zdolności bojowych i wypełnienia zadania ruszyli w drogę powrotną do miasteczka Thalfang. Nie spodziewali się jednak, że ich towarzysz i przewodnik Kurt, skuszony odnalezionym złotem w nocy podczas swej warty okradnie ich i ucieknie z łupem.

Bohaterowie dopiero nad ranem odkrywają nieobecność swego towarzysza i swych sakiewek. Pościg podjęli od razu, lecz dziesięcioletnie dziecko spowalniało ich marsz, tak że gdy dotarli do miasteczka dowiedzieli się, że Kurt jakąś godzinę temu wyjechał na wozie w kierunku miasta Kell.

Nie zastanawiając się długo nasi bohaterowie ruszyli tropem swego niedawnego kompana.

View

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.