Die Große Kampagne

Teil IX

Mroczne miasto

21 – 27 Vorgeheim 2510

Pierwszy raz w Talabheim

Zbliżał się już wieczór 21 dnia miesiąca Vorgeheim 2510 roku według kalendarza Imperium, gdy dojechali do Talabheimu. Już z daleka widzieli wysokie na setki metrów kamienne zbocza Kręgu otaczającego dolinę, w której leży miasto. Dopiero jednak z bliska uświadomili sobie potęgę tego naturalnego muru chroniącego czwarte, co do wielkości miasto w Imperium

Jakby nie wystarczyły wysokie nieraz na pół kilometra skalne ściany na szczycie Kręgu znajduje się (ledwo widoczny z dołu) potężny mur. Do miasta prowadzi tylko jedna droga przez długi wykuty w skale tunel pilnowany przez podobne zamkom strażnice z obu stron oraz całą gwardię straży miejskiej. Nie dziwi, więc fakt, że nikt nie zdobył tego miasta od prawie tysiąca lat…

Prawie godzinę musieli czekać w kolejce do tunelu a gdy wreszcie stanęliście przed strażnikami, Ci zażądali pełnej kontroli ich ekwipunku, czy nie próbujecie wnieść do miasta jakichś zakazanych towarów. I tak oto znaleźli się w Dolinie Taala, bądź jak nazywają ją rodzimi mieszkańcu w Ringu, czyli kraterowej dolinie otoczonej skalnym Kręgiem. Jedną czwartą część doliny zajmuje samo miasto Talabheim, które prócz dwóch niewielkich miasteczek: Klarfeld i Sumpfrand jest jedyne w dolinie. Połowę doliny zajmują pola uprawne i pastwiska oraz wielkie Kryształowe Jezioro. Natomiast czwartą część doliny zajmuje Las Taala wraz z kompleksem świątyń ku czci Jego i Rhyi.

Zakwaterowali się w gospodzie “Pod Złotym Smokiem”, wykąpali, najedli i ruszyli w miasto aby zobaczyć czego można tu się spodziewać. I mieli pecha już pierwszego dnia. Nie znając miasta zaszli do złej dzielnicy – rządzonej przez uliczne gangi będące na usługach wielkich rodzin przestępczych. I tam w obskurnej alejce, która nawet nie zasługiwała na swą nazwę zostali napadnięci. Oskar i Gorim próbowali się bronić, jednak przeciwników było zbyt wielu i otaczali ich z wszystkich stron. Kilku udało się im powalić nim Gorim padł otrzymawszy potężny cios w głowę. Bez swego krasnoludzkiego towarzysza Oskar nie miał żadnych szans, więc uciekł…

Szukając Gorima

Dopiero po przebiegnięciu kilku ulic gdy zabrakło mu tchu niziołek zatrzymał się. Nie, nie mógł tak po prostu zostawić przyjaciela, więc zawrócił i ostrożnie zbliżył się do miejsca gdzie ich napadnięto. Gdy dotarł na to miejsce okazało się, że jest tam grupa ludzi wrzucająca ciała zbirów na wóz. Wypytał ich o krasnoluda ale powiedzieli tyle tylko, że nic nie wiedzą, choć poprzedni transport zabrał stamtąd dwa ciała na miejski cmentarz więc tam powinien poszukać.

Wejście na cmentarz jest zwykle zakazane ale niewielką łapówką udało mu się przekonać strażnika, który otwarł mu furtkę i polecił by szedł w stronę dymu. Cmentarz jest stary, wielki i zaniedbany… Luźno stojące groby, kapliczki i większe grobowce rodzinne. Na mokrej gliniastej ziemi widać różne ślady stóp… Nie tylko ludzkich…

Gdy doszedł do dymu zobaczył miejsce gdzie palą ciała. [By zapobiec epidemii ciała tych, których nikt nie chce chować, biedoty i wędrowców bez rodziny są palone na cmentarzu na koszt miasta]. Znajdują się tam trzy wielkie doły do których wrzuca się spalone szczątki jedna wypalona kupa zwłok z której trzech drabów przerzuca resztki do dołu i przygotowany do podpalenia stos ciał.

Okazało się, że przywieziono dziś ciało jakiegoś krasnoluda, ale że leży na samym dole stosu to nikomu nie chciało się go wyciągać i dopiero złota korona w ręce starego nadzorcy sprawiła, że wyszarpano ciało na wierzch. Ku uldze Oskara martwy krasnolud nie był jego towarzyszem. To ale w takim razie gdzie jest Gorim? Nadzorca cmentarza powiedział mu jeszcze żeby spróbował pogadać z Kurduplem – człowiekiem, który zawsze się kręci przy małym targu, on zwykle wie wszystko co dzieje się w mieście.

Ucieczka z lochu

.

Comments

TarMorgul

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.