Die Große Kampagne

Teil VI

Ucieczka z więzienia i dalsza podróż na południe

10 – 18 Sommerzeit 2510

Lochy Neustadt

W ciągu swego życia zarówno Oskar jak i Gorim spędzili nie jedną noc w lochach. Pierwszy raz jednak przyszło im trafić na takiego sadystę jak Kurt Heingwitz – kapitan Straży Miejskiej Neustadt i zarazem śledczy. Oskarżono Was o dziesiątki przestępstw, z których co prawda niektóre rzeczywiście zdarzyło się Wam popełnić, ale większość to wyssane z palca bzdury.

Jednak kapitan straży nie próżnował próbując zmusić Was do przyznania się do winy. Byliście bici i torturowani tak fizycznie jak i psychicznie. Pozostaliście twardzi i nie daliście mu satysfakcji chełpienia się zwycięstwem. Skończyło się to niestety tym, że zostaliście skazani na śmierć przez powieszenie, która to kara miała być wykonana następnego dnia rano. Byliście osłabieni, skrępowani i zamknięci w lochu o grubych kamiennych ścianach i potężnych drzwiach. O ucieczce nie było mowy, dlatego też wyczekiwaliście nadejścia świtu bez nadziei.

Rano, nim słońce jeszcze wstało nad Imperium obudził was najpierw hałas na korytarzu a później szczęk kluczy i w drzwiach stanął strażnik o niewesołej minie, za którym widzicie rycerza Imperialnego w pełnej zbroi płytowej. Ten to rycerz jako rzekomy wysłannik księcia Averheim kazał wypuścić Was z celi i oddać wasze rzeczy (pieniądze niestety już wyparowały) a następnie wyprowadził was z lochu na dziedziniec, gdzie już czekały konie. jesteście pewni, że nigdy nie spotkaliście tego rycerza, a jednak wydaje się Wam dziwnie znany.

Nim zdążyliście się jednak cokolwiek zapytać z budynku miejskich lochów dało się słyszeć przekleństwa i krzyki, a rycerz tylko przeklął krótko i zawołał – “W konie!” i ruszyliście z kopyta pędząc przez wąskie uliczki Neustadt. Mieliście dość dużą przewagę nad pogonią, lecz ta dość szybko zaczęła Was doganiać. Na szczęście z pomocą zaklęć czarodziejki udało się Wam umknąć i schronić w dębowym lesie.

Ismena opowiedziała Wam, jak po tym jak się rozłączyliście szukała Was i dopiero wywieszona informacja o wydanym na was wyroku pozwoliło jej działać. Ale podczas gdy Oskar z Gorimem siedzieli w lochu czarodziejka nie próżnowała i znalazła kontakt, który mógłby doprowadzić do tajemniczego kultu i ich siedziby – otóż pod Neustdt mieszkał niejaki Jeremias o którym dowiedziała się, że może wiedzieć dużo w tym temacie.

Herbatka ze starcem

Gdy więc tylko wszyscy odpoczęli ruszyli do miejska wskazanego im jako mieszkanie Jeremiasa. Pod niewielką wiejską chatą spotkaliście Willa – starego już chłopa, który pracował przy obejściu. Powiedział, że oczywiście zna Jeremiasa, który to akurat poszedł do lasu i bardzo nalegał by drużyna wstąpiła do niego na herbatkę czekając aż poszukiwany przez nich Jeremias wróci. Zgodzili się i już po chwili siedzieli w chacie trzymając parujące kubki.

Nawet nie spostrzegli gdy wraz z gorącym naparem w ich żyłach zaczęła krążyć trucizna i nie minęło pięć minut jak cała drużyna siedziała sparaliżowana przy stole. Owym chłopem oczywiście okazał się poszukiwany przez nich Jeremias, który już wiele lat temu schronił się na uboczy świata i nie lubił gdy ktoś go niepokoił. Grzecznie ale stanowczo wypytywał dlaczego go szukają i gdy mu odpowiedzieli uspokoił się (miał bowiem wciąż bardzo potężnych wrogów związanych z jego dawną działalnością) i nawet udzielił im paru wyjaśnień.

Co prawda nie wiedział nic o szkatułce, ani nie znał lokalizacji zamku Minas Anghen, ale znał kogoś kto może wiedzieć więcej na ten temat. Skierował ich do Ywalda – kapłana Shalyi przy świątyni w Grenzstadt, który kiedyś mocno interesował się tym kultem. Ostrzegł ich jednak, aby porzucili tą misję, gdyż przypłacą to życiem.

Siedem kamieni
Setmaenen.jpg
Wyruszyli więc na południowy-wschód do miasteczka Grenzstadt leżącego u podnóża Gór Krańca Świata. Tak bez problemu odnaleźli świątynię bogini miłosierdzia i jej kapłana… niestety całkiem pijanego. Po doprowadzeniu go do stanu używalności dowiedzieli się od niego, że ów kult za jedno z miejsc spotkań obrał sobie starożytną świątynię położoną w lesie niedaleko Grenzstadt – Setmaenen, w której przez wiekami czczono jakichś zapomnianych już bogów.

Droga do świątyni zajęła im niemal cały dzień – pomimo tego, że była położona stosunkowo blisko. Idąc jednak przez las musieli przedzierać się przez nienaturalnie gęstą mgłę, nieraz gubiąc drogę. Sama świątynia wyglądała jak niewielki kurhan otoczony siedmioma wysokimi kamiennymi stellami, w środku zaś na pozór znajdowały się tylko trzy ołtarze. Dopiero dokładne przeszukanie pomieszczenia pozwoliło im na odnalezienie tajemnego przejścia za jednym z ołtarzy, który otwierał drogę do idącego w dół tunelu.

Schodząc na dół natknęli się na kilka pułapek, które lekko ich pokaleczyły, ale nie przeszkodziły w dojściu do wielkiej sali, w której nad sadzawką lazurowej wody wznosiło się piękne zielone drzewo pod którym znajduje się kamienna figurka małego człowieka. Pod jedną ze ścian odnajdują niewielką półkę na której leży zapieczętowany list i kilkanaście złotych koron.

List zaadresowany jest do niejakiego Tahriela a napisany przez Mehileteka. Są w nim podane imiona i nazwiska osbób z niemal całego Averlandu wraz z kwotami jakie powinni dostać. Odnajdują tam też nazwiska kapitana straży miejskiej i burmistrza Neustadt – którzy jeszcze nie tak dawno skazali ich na karę śmierci, choć chyba bardziej wstrząsnęły nimi specjalne podziękowania dla maga Aureliusa z Geshburga za okazaną pomoc.

Z treści listu wynikało także, że ma dojść do spotkania członków kultu w Luisburgu, dlatego też po dokładnym zbadaniu świątyni wyruszyli do Luisburga.

Luisburg

Sam Luisburg wbrew szumnej nazwie był niewielką osadą oddaloną o dzień drogi od Granzstadt. W wiosce znajduje się jedna karczma i kilkanaście domostw. I tyle. Jak to zwykle w takich momentach bywa nikt nic nie wie, nic nie słyszał. Choć udaje im się dowiedzieć, że niejaki Peter Thick – odludek mieszkający za wsią chodzi po górach to coś może wie.

Przekonanie stroniącego od ludzi trapera do pomocy nie było łatwe, ale w końcu uzyskali tyle, że ten obiecał narysować im mapkę jak dotrzeć do opuszczonego zamku w niedostępnych częściach gór – Minas Anghen.

Comments

TarMorgul

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.